Sopoćkinie - maraton na Białorusi - wrażenia i zdjęcia

Forum Maratonów Kresowych - sezon 2012

Sopoćkinie - maraton na Białorusi - wrażenia i zdjęcia

Postprzez dater » 23 Lip 2012, 21:10

Jakoś nikt nie zaczął tematu maratonu na Białorusi, więc ja pierwszy :) Czyżby wszyscy jeszcze odpoczywali po trudach zawodów i podróży :lol:
Myślę, że wszyscy wrócili zadowoleni. Wyjazd miał swój klimat i nawet hotel bezgwiadkowy miał swój niepowtarzalny urok :) Takie klimaty i przeżycia to tylko na Kresowych. I wiecie co, byłem już drugi raz. I ten drugi raz był jeszcze lepszy niż rok temu. I nawet jeśli w przyszłym roku maiłaby być znów hotel Białoruś to i tak się na to pisze. Człowiek ledwo pamięta czasy komuny u nas, a powrót do przeszłości, te trzydzieści lat wstecz - i tylko za 1 mln rubli – to rzecz bezcennna. No może tylko napiszemy petycję, żeby nie było tym razem planowych włączeń ciepłej wody w czasie kiedy tam pojedziemy – i ja mogę się wtedy wybierać choćby i na tydzień :lol:
Organizacja samego wyjazdu świetna. Miałem trochę obaw czy nasze wszystkie rowery zmieszczą się w luki tych dwóch autokarów – no ale się udało… prawie ;) Kilka sztuk na fotelach przejechało bez problemu. Wiza grupowa, przekroczenie granicy, zorganizowana grupa, integracja w autobusie – to jest coś niezapomnianego. Nie mówiąc o dwóch wieczorach w Grodnie. Szkoda, że nie było jakiejś jednej ogólnej integracji, ale każdy był w jakiejś grupie, która się nie nudziła. Niektórzy szwendali się po starówce, inni odwiedzali kluby lub dyskoteki, były oczywiście grupy hotelowe, a niektórzy zdobyli nawet Bazę :mrgreen: Każdy znajdował towarzystwo do wspólnej zabawy i chyba wszyscy się dobrze bawili. Piszący te słowa na pewno :lol:
No i najważniejsze wydarzenie, czyli sam maraton w Sopoćkiniach. Powiem tylko tyle: totalne zaskoczenie, jeśli chodzi o trasę. Zeszły rok to najłatwiejszy maraton w cyklu. Płasko, szybko, niewiele przewyższeń i trudnych sekcji. Dwie pętle, po których się po prostu grzało. Tylko ostatni odcinek, singiel wśród drzew, zjazd koło bunkra i te wąskie, małe mostki sprawiły umiarkowany problem dla niektórych. Namówiłem kilku zawodników z teamu, którzy do tej pory startowali w półmaratonie, żeby spróbowali długi dystans. No bo gdzie tego spróbować, jak nie w Sopoćkiniach, najłatwiejszym maratonie w cyklu. Początek to samo. Las, szeroko, krótkie podjazdy, bez wielkich zmian w stosunku do zeszłego roku. W połowie maratonu dojeżdżamy do podjazdu na most i tu zaskoczenie: milicjantka kieruje krótki dystans w prawo a długi w lewo. Acha, więc coś nowego i innego. Geba się uśmiecha. I uśmiechała mi się już tak do końca, bo to co wymyślili w tym terenie pomysłodawcy trasy całkowicie nas zaskoczyło. Po prostu jakby w drugiej połowie zawodów człowiek jechał inny gatunkowo maraton. Wąwozy, podjazdy, zjazdy, single, błoto, kładki, przecinki leśne, pola, ugory. No było wszystko i to tak skoncentrowane, że człowiek miał w którymś momencie dość. Jechały ze mną dwie Białorusinki, które ostatecznie zajęły najwyższe stopnie podium wśród kobiet i z którymi się tasowałem przez tą część trasy. Ich komentarze były donośne: „wot bladz, szto oni sdziełali, ja tu treningowo prijechala, a oni ubic mienia chociet” mówiła ta druga, gdy jej przednie koło wpadło po ośkę w błoto, a noga ugrzęzła w nim po kolano :) I takich komentarzy usłyszałem z ich ust kilka na tej trasie. No generalnie ta druga część trasy super zaskoczenie i jedyne, co można zarzucić organizatorom to trochę słabe oznakowanie w kilku newralgicznych punktach. Ze cztery razy pojechaliśmy nie tam gdzie trzeba. Na szczęście nasze wyczulenie na obecność lub nieobecność strzałek jest na ten moment tak duża, że nie straciliśmy dużo. Może razem ze dwie-trzy minuty na nawrotki i szukanie trasy. No i może miejsce startu nie za szczęśliwie wybrane. Start na wąskim mostku, gdzie robi się korek i czołówka od razu odchodzi na kilkaset metrów a reszta przepycha się przez przesmyk to nie najlepszy pomysł. A później trzeba gonić na zawale serca – ja myślałem na 6-tym kilometrze że naprawdę zejdę. Nigdy jeszcze na początku nie miałem takiego tętna. Tak wiem, przeziębiony byłem i na prochach, poza tym kac po poprzednim wieczorze :) No cóż, kumulacja :mrgreen:
Natomiast nagrody wypasione. Pierwszy w open dostał netbooka. Inne nagrody też całkiem dobre. Puchary bardzo porządne, fajne dyplomy. Uhonorowano też organizatorów, sponsorów i najstarszego uczestnika. Był nim ponad siedemdziesięcioletni zawodnik białoruski, który urodził się w 1935 roku, na tych terenach, a więc jeszcze w Polsce przedwojennej :!:
Zdarzył się też niestety wypadek. Dnia następnego, w niedzielę, w Grodnie były zawody XC. Na dojeździe do miejsca startu, ale już na trasie wyścigu, jeden z naszych zawodników najechał na nieoznaczony pieniek i wyleciał z siodła. Niestety wizyta na pogotowiu w Grodnie i diagnoza: połamany obojczyk. Dla tych którzy by chcieli zapytać o zdrowie Adama przekazuję informację, że czuje się dobrze i jakoś się trzyma kupy :) Diagnozę potwierdziło niestety prześwietlenie i nasi lekarze w Białymstoku. Złamanie lewego obojczyka, w dwóch miejscach. Na razie chodzi w gipsowym usztywnieniu, tzw. „ósemce”. Za tydzień po następnym prześwietleniu mają podjąć decyzję czy będą jakoś ten obojczyk zespalać, czy są szanse na zrastanie bez ingerencji chirurgicznej.
Ostatecznie po tym wypadku nikt z naszych w zawodach XC nie wziął udziału. A organizatorzy dopiero po fakcie zaczęli zabezpieczać i oznaczać miejsca potencjalnie niebezpieczne.
I jeszcze podziękowania. Dla jednej osoby, ale najważniejszej w tym całym cyrku :D Dla Mirka: dzięki za to Twoje zaangażowanie, które pozwala nam przeżywać sportowe emocje także za granicą i mieć tak kolorowe wspomnienia.
I życzenie: za rok może wieloetapówka na Białorusi?? :D Jak już napisałem: aby tylko ciepła woda w hotelu była :D
No i na koniec zdjęcia. Tym razem niewiele, nie mieliśmy tym razem na mecie naszego nadwornego fotografa. Ale jest trochę z trasy, z okolic bunkra i z dekoracji. Z samego Grodna za dużo zdjęć nie umieszczam, trochę przekornie. Ci, co widzieli będą mieli to wszystko bardzo długo przed oczami. Ci, co nie byli i nie widzieli: niech się zmotywują i wybiorą z nami za rok. Naprawdę warto!

https://picasaweb.google.com/1098613237 ... -VzoiZzQE#
Dater także Ptaq zwany
BLU Team Refleks

ImageImage
dater
 
Posty: 79
Rejestracja: 01 Mar 2011, 19:32

Re: Sopoćkinie - maraton na Białorusi - wrażenia i zdjęcia

Postprzez mesior » 06 Sie 2012, 21:44

kiedy beda wyniki dodane?
mesior
 
Posty: 99
Rejestracja: 07 Mar 2011, 17:43

Re: Sopoćkinie - maraton na Białorusi - wrażenia i zdjęcia

Postprzez smaster » 07 Sie 2012, 17:06

Dzień Dobry.
Niestety nie mogłem być w Sopoćkiniach, jednak interesują mnie wyniki tam osiągnięte, a szczególnie punktacja.
W zestawieniach publikowanych na stronach "Kresowych" znalazłem zestawienie z punktacją dla półmaratończyków mnożoną przez 1000.
Rozumiem, iż jest to zestawienie nieoficjalne, a czasy osiągnięte na Białorusi będą mnożone - zgodnie z regulaminem - przez 500.
Pozdrawiam.
smaster
 
Posty: 8
Rejestracja: 09 Sie 2011, 09:14

Re: Sopoćkinie - maraton na Białorusi - wrażenia i zdjęcia

Postprzez Hoyer » 07 Sie 2012, 21:14

http://chomikuj.pl/Hoyer/Dokumenty/021+ ... 49469.xlsx

to jest klasyfikacja generalna z dodanymi Sopockiniami i Sokółką, problem polega na tym, że nie chciałem kaleczyć tłumaczenia nazwisk białoruskich na polskie i osoby o numerach ponad 700 które startowały tylko na Białorusi odpusciłem sobie, może kiedys wprowadze jak poprawnie przetlumacze. Co innego czytać a co innego w zapisie. Ale ogółnie dla czołówki lub tych startujacych przynajmniej na dwóch startach nie powinno to robić różnicy.
Jeśli wkradły się jakieś błedy prosze pisać na hoyer09@gmail.com chętnie poprawie :)

przyjąłem zasade, że osoby z czasem przykładowo 1:10:55,4 zaokrąglałem do 1:10:55
a z czasem od 1:10:55:5 zaokrąglałem do góry na 1:10:56.
Chyba tak wszędzie zrobiłem.

pozdrawiam
Hoyer
 
Posty: 75
Rejestracja: 05 Maj 2011, 16:45

Re: Sopoćkinie - maraton na Białorusi - wrażenia i zdjęcia

Postprzez mesior » 08 Sie 2012, 09:51

mesior napisał(a):kiedy beda wyniki dodane?


21.07 - maraton
8.08 - wyniki dalej nie sa dodane

czyzby koszmar minionych sezonow powrocil? :?
mesior
 
Posty: 99
Rejestracja: 07 Mar 2011, 17:43


Wróć do Maratony Kresowe 2012

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron