
W tym sezonie imprezy tak nam się ułożyły, że napięcie rośnie z maratonu na maraton. Trasa będzie chyba trochę trudniejsza niż poprzedniego maratonu. Staraliśmy się jednak nie przesadzić, aby nie zabrakło nowych górek także w latach następnych;-) Na trasie ma się wrażenie, że jest więcej zjazdów na trasie niż podjazdów... Trasa jest bardzo urokliwa. Na łąkach kwitną teraz fioletowe łubiny. Trasa będzie bardzo urozmaicona. Będą tradycyjne podlaskie wioski, w tym Bohoniki z zabytkowym meczetem. Będą rozległe, otwarte panoramy, ale także odcinki w Puszczy Knyszyńskiej, w tym brzegiem rezerwatu Stara Dębina.
Zapowiadana jest na weekend letnia pogoda. Meta nad zalewem w Sokółce będzie więc dodatkową możliwością przyjemnego spędzenia czasu. Istnieje możliwość np. wypożyczenia sprzętu pływającego, w tym rowerów wodnych...
Warto zarejestrować się wcześniej, aby przed wyścigiem uniknąć pośpiechu i nerwowych sytuacji. Biuro zawodów prowadzi do piątku sklep Peleton na ulicy Ciołkowskiego. Dla tych, którzy będą jechać z daleka czekają tanie noclegi w ośrodku Osir nad zalewem w Sokółce.
Warunki do jazdy są niemal idealne. Ostatnie opady spowodowały, że nie będzie uciążliwego piachu. Zrezygnowaliśmy nawet z przejazdu przez Górę Azercową, która przy suszy mogła być bardzo piaszczysta. Trzeba jednak uważać na bardziej stromych zjazdach. Mogą być wypłukane dziury, a na dole łachy z piachu, który spłynął.
Bufety będą w Boratyńszczyźnie i w Bobrownikach (bufet wspólny dla obydwu dystansów). Swój udział zapowiedziała liczna grupa zawodniczek i zawodników z Grodna. Przyszło też zgłoszenie od naszych rowerowych przyjaciół z Litwy.
Dystans Mini będzie chyba najłatwiejszy w naszej historii. Nie ma praktycznie żadnych trudniejszych fragmentów. Sporo jest asfaltu, więc na dystans mini wystarczy zwykły rower. Niestety słynne podlaskie bruki są coraz częściej zastępowane asfaltem. Tak się stało w Kamionce Starej, czy w Bohonikach. Wioski tracą sporo ze swojego kresowego klimatu. Szczególnie istotne jest to w otoczeniu obiektów zabytkowych takich jak meczet. Lepszym rozwiązaniem byłoby w tym przypadku odnowienie bruku.
Skoro Mini będzie łatwe, to zachęcam do namówienia Waszych znajomych do startu. Jak spróbują, to na pewno im się spodoba. Przecież w trakcie wysiłku wydzielają się hormony szczęścia, więc człowiek po maratonie nawet ze względów fizjologicznych jest zadowolony. Wiele osób twierdzi, że jeździ tylko dla zdrowia i rekreacyjnie. Tymczasem dla zdrowia jest lepiej wprowadzać od czasu do czasu organizm na wyższe obroty. W ten sposób nasz układ krwionośny, mięśnie są lepiej przygotowane na trudniejsze sytuacje.
Następna sprawa, to na Maratonach Kresowych propagujemy jazdę w kaskach rowerowych. Z obserwacji wynika, że 90% rowerzystów jeździ bez kasków. Tymczasem ten jeden jedyny wypadek może być bardzo tragiczny w skutkach. Nie wszystko zależy tylko od nas. Na drogach, czy nawet ścieżkach rowerowych, nie brakuje ludzi lekkomyślnych. Ręka, czy noga po jakimś czasie zrośnie się w gipsie. Poważne urazy głowy mogą mieć o wiele poważniejsze konsekwencje, żeby nie powiedzieć ostateczne.
Kilka zdjęć z trasy maratonu:
